15 lut 2011

LATERNA MAGICA

Ujęcie 1
Kino Paprotka, koniec stanu wojennego, tylnymi drzwiami wchodzimy z Tomkiem na ‘Czas Apokalipsy’, sceny z rajdu Walkirii i twarz płk. Kurtza wyłaniająca się z mroku, robią mi pierwsze dziury w mózgu. Mimo to wracam do książek.

Ujęcia 2
Kino Wyzwolenie, początek liceum, przypadkiem trafiam na ‘Dawno temu w Ameryce’, pani bileterka nie chce mnie wpuścić, mała manipulacja i wchodzę, za tydzień oglądam ten film po raz drugi, początek trwałego uzależnienia.

Ujęcie 3
Kino Luna, przerwa w studiach, duszne przedpołudnie, siedzimy z Tomkiem w trzecim rzędzie, palimy fajki i pijemy tanie wino, protestujący widzowie słyszą leniwe ‘spierdalaj’, tytułu filmu nie pamiętam, nazajutrz bolała mnie straszliwie głowa, kultura widocznie mi szkodzi.

Ujęcie 4
Kino Wars, kolejne studia, jesienny chłody wieczór, oglądam ‘Imię: Carmen’, jestem jedynym widzem, dzięki uprzejmości pań z obsługi i wbrew jakimś przepisom. Potem w akademiku przed zaśnięciem marzę o życiu na krawędzi, pełnym pociągających kobiet. Wiele lat później marzenie spełnia się, niestety w bardzo realistycznej formie.

Ujęcie 5
Cinema City, czasy małej stabilizacji, idę z Zuzą na kontynuację ‘Matrixa’, oczekiwaną od dawna, zasypiam po jakiś 22 minutach, niedługo potem rujnuję się na markowy sprzęt AV plus panoramiczny telewizor z Niemiec, bądźmy szczerzy: kina są dla pedałów...

Ujęcie 6
Kino Atlantic, okres zaćmienia słońca, jestem na seansie z bardzo niskich pobudek. Tego dnia poznaję dziewczynę, na jej widok praktycznie zaniemówiłem. Po spacerze proponuje mi film sensacyjny, opieram się dla zasady. Zrobię ci laskę w kinie, rzuca na zachętę. Rozbawiony ulegam, panna D. dotrzymuje słowa, ale przerywam jej operację, spłoszony frekwencją na sali. Nowe wcielenie Agenta 007 kontempluję tydzień później sam w domu.

Ujęcie 7
Czasy współczesne, nie_ważne_gdzie, wybieram się na przedpołudniowy seans, tytuł i gatunek nie mają znaczenia, chciałbym się tylko całować w ciemności, gdzieś w ostatnim rzędzie...

2 komentarze:

  1. Kino Wisla. Tytulu i samego filmu nie pamietam...nie byl wazny. Po seansie szybka kawa i jeszcze szybsze spotkanie w toalecie w kawiarni Blikle tuz obok kina..I ten zniewalajacy zapach Fafrenheit...

    OdpowiedzUsuń
  2. Incepcja... :)?
    N.

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie używać komentarzy do prywatnej korespondencji i osobistych wycieczek, od tego jest mail w profilu :)