10 maj 2011

bajka bez morału (ale za to z happy endem)

A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiowi łapkę - Co wtedy? Nic wielkiego - zapewnił go Puchatek - Mało to Krzysiów jest na świecie, cymbale sentymentalny? Ale dlaczego tak mówisz, chciałem... - cicho łkał Krzyś. Ogarnij się chłopcze - rzucił obcesowo Puchatek przypalając kolejnego papierosa - jesteś już prawie dorosły, a bawisz się pluszakami, jak jakiś durny pedał! Zdruzgotany Krzyś wyszedł z pokoju i ruszył przed siebie. Chciał się zabić, ale nie bardzo wiedział jak, więc poprzestał jedynie na niewielkim samookaleczeniu. Jakiś czas potem poznał fajną dziewczynę, a o swej minionej miłości do Puchatka, myślał coraz rzadziej i zawsze z pewnym zażenowaniem...

4 komentarze:

  1. KIedy widzę ten Puchatkowy /nieprzerobiony/ tekst u kolejnej milionowej osoby / na FB/, to mimo jego niewątpliwego przesłania ... ogarnia mnie niesmak.

    DObrze, że jest happy end :)

    OdpowiedzUsuń
  2. HAHAHAHA kapitalne, takie Twoje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zgubne zażenowanie zgubiony Krzyś..

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie niejeden Kryś i nie tylko Krzyś ma takie zażenowania za sobą...

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie używać komentarzy do prywatnej korespondencji i osobistych wycieczek, od tego jest mail w profilu :)